Dzień dwunasty: Rostock, Neuhaus
W nocy znowu dość mocno pada. Ale lato nam się trafiło! Po śniadaniu ruszamy na kolejną miejscówkę nad morzem już w kierunku Polski, po drodze planujemy zwiedzić Rostock. Niestety, kiedy dojeżdżamy, boli mnie znowu noga i decyduję się zostać w kamperze. Chłopcy spacerują około dwóch godzin, czego zupełnie nie rejestruję, bo choć miałam zamiar sobie poczytać- od razu zasnęłam i to bardzo mocno. Widocznie tego potrzebowałam. Rostock Jacek i Błażej krótko relacjonują swoje wrażenia, chwalą też jakąś pyszną turecką kawą z baklawą…niestety nie ma czasu, żebym ja też wypiła kawę made in camper, bo najwyższy czas jechać dalej. Po południu dojeżdżamy do kempingu w Neuhaus. Wygląda niepozornie, ale okazuje się de lux (i ceny też!). Blisko morza, piękne zaplecze, sanitariaty, prysznice, wszystko elektroniczne. Jest nawet ekologiczna zmywarka do naczyń, którą w pierwszej chwili bierzemy za suszarkę, ponieważ nie używa się w niej detergentów i program trwa 5-8 minut. Tak, czy inaczej zapak...