Dzień siódmy- Hanower
ratusz w Hanowerze Po śniadaniu ruszamy do Hanoweru. Nauczyliśmy się już wybierać boczne drogi, żeby móc coś widzieć po drodze. Błażej macha do wszystkich kamperów, które mijamy. O ile w Polsce odmachiwano nam z entuzjazmem, o tyle w Niemczech kierowcy są czasami zaskoczeni- za dużo tego jeździ wszędzie. Towarzyszy nam nadal klimat NRD. Pierwszy raz widzę całkowicie białe krowy! Są też dla odmiany tylko czarne. Niestety nie mogę robić zdjęć po drodze, gdyż mój telefon jest używany jako nawigacja i dużo ciekawych obiektów mi umyka. Im bliżej Hanoweru, tym więcej mijamy stadnin, stajni, padoków. Konie, konie, konie. Przypomina mi się, że istnieje coś takiego, jak rasa hanowerska koni. Chyba je tu bardzo lubią. W Hanowerze udaje się nam zaparkować w ścisłym centrum. Niestety nowy ratusz z krzywą windą jest zamknięty z powodu pandemii. Zastanawiamy się nad Ogrodami Królewskimi, ale wejście jest płatne, a pogoda nader niepewna. Ostatecznie ruszamy w kierunk...