Dzień szósty- Westhavelland, Wolfsburg
![]() |
| Westhavelland |
Jest tam bardzo ładnie, tak trochę mazursko, ale ciągle pada! Zatrzymujemy się w lesie, żeby zjeść lunch sałatkowy i trwają dyskusje, co robimy dalej. Idziemy się z Jackiem przejść, wracamy kompletnie mokrzy. Szukamy kolejnego kempingu, ale ostatecznie decydujemy się wykorzystać deszcz na przemieszczenie się jak najdalej na północ, bez zwiedzania, i ruszamy w kierunku Wolfsburga.
![]() |
| Wolfsburg |
Pan w recepcji wyznacza nam parcelę bez zieleni, w bezpośrednim sąsiedztwie toalety chemicznej. 😊 Trudno, mówimy sobie, jedną noc jakoś przeżyjemy. Jedyny plus, to dzikie króliki kicające na kempingu. Są niesamowite! Widząc pierwszego pomyślałam, że się komuś zgubił, przy piątym już załapałam sytuację 😊 Jacek idzie na rower, my z synem na spacer nad kanał i nad jezioro.
W nocy znowu pada. Błażej mówi, że to dzień na straty, mnie się wydaje, że to po prostu kolejne doświadczenie.
![]() |
| Jezioro miejskie, Wolfsburg |



Komentarze
Prześlij komentarz