Pakowanie kampera
Ktoś powiedział, że pakowanie kampera przypomina raczej przeprowadzkę
i coś w tym jest 🙂My osobiście pakowaliśmy się około trzech godzin, a
przecież rzeczy mieliśmy wcześniej przygotowane.
Co takiego nieoczywistego zabrałam? Na przykład konewkę 15- litrową.
Albo zestaw końcówek do węży i kranów. Pojemnik na 20 litrów wody
szarej. Kawiarkę. Grill elektryczny. Kosmetyczkę wiszącą ścienną. Kule
solarne 🙂 Z tego akurat moja rodzina drwiła niemiłosiernie. Suszarkę do
prania. Dwie miski, z czego jedna z dzióbkiem. Taboret turystyczny.
Taboret- próg. Kosz na śmieci.
Jedyne, na co nie wpadłam, a co ewentualnie pomogłoby nam usprawnić procedury, to szeroki lejek z krótkim wężem. Nie wiedziałam bowiem, jako świeżak😋, że pojemniki na wodę szarą nie mają wymiarów standardowych. Kupiony przeze mnie pojemnik pod naszego kampera się nie mieścił i wymienione wyżej akcesoria bardzo by pomogły. Uratowała nas jednak miska z dzióbkiem 🤪
D o czego służy taki pojemnik? Oczywiście każdy niemiecki kemping posiada punkt zlewania wody szarej*, jednak są sytuacje, w których nie opłaca się ciągnąć całego kampera do takiego punktu i wtedy podstawia się zbiorniczek, który zarazem jest walizeczką na kółkach. Zlewa się 20 litrów i elegancko jedzie do tegoż punktu...
A po co konewka? Oczywiście można nalać wodę czystą wężem, ale praktyka pokazała, że łatwiej jest machnąć trzy razy konewką, niż rozgrzebywać wąż, dobierać końcówkę i ciągnąć ileś tam metrów.
Czego nie kupiłam, ponieważ uwierzyłam naszej wypożyczalni na słowo, że będzie to na wyposażeniu? Papieru toaletowego do toalety chemicznej (rozpuszczalnego) oraz niebieskiego i różowego płynu do tejże toalety. Znalazłam potem w kamperze kostki do toalety, ale byłam już zbyt mocno teoretycznie przywiązana do idei płynów, żeby się tak z punktu nawrócić na inną chemię.🙂
Bardzo dobrze pamiętam, że obiecano nam również ekspres do kawy z kapsułkami. Niestety nie było go. Na szczęście wszystkie te braki udało się uzupełnić. Również wyposażenie kuchni wzbogaciłam o rzeczy moim zdaniem niezbędne, na przykład pokrywki do garnków, otwieracz do puszek, nożyczki, łopatkę itd.
Z ostatnich spraw organizacyjnych- okazało się, że nie działa nam dobrze markiza. Można było ją rozłożyć, ale już złożenie pozostawało kwestią opracowania sposobu i zaangażowania trzech osób, zawsze z duszą na ramieniu, czy nastąpi finalny "klik", zamykający przedsięwzięcie, czy nie. Jazdy z otwartą markizą nie chciałabym przeżywać!
Na szczęście sposób sprawdził się za każdym razem.
-------------------------------------------------
Muszę się przyznać/pochwalić, że od miesięcy śledziłam
strony poświęcone caravaningowi i fora kamperowe, co pozwoliło mi na
zabranie naprawdę WSZYSTKIEGO, co okazało się potem niezbędne.
Jedyne, na co nie wpadłam, a co ewentualnie pomogłoby nam usprawnić procedury, to szeroki lejek z krótkim wężem. Nie wiedziałam bowiem, jako świeżak😋, że pojemniki na wodę szarą nie mają wymiarów standardowych. Kupiony przeze mnie pojemnik pod naszego kampera się nie mieścił i wymienione wyżej akcesoria bardzo by pomogły. Uratowała nas jednak miska z dzióbkiem 🤪
D o czego służy taki pojemnik? Oczywiście każdy niemiecki kemping posiada punkt zlewania wody szarej*, jednak są sytuacje, w których nie opłaca się ciągnąć całego kampera do takiego punktu i wtedy podstawia się zbiorniczek, który zarazem jest walizeczką na kółkach. Zlewa się 20 litrów i elegancko jedzie do tegoż punktu...
A po co konewka? Oczywiście można nalać wodę czystą wężem, ale praktyka pokazała, że łatwiej jest machnąć trzy razy konewką, niż rozgrzebywać wąż, dobierać końcówkę i ciągnąć ileś tam metrów.
Czego nie kupiłam, ponieważ uwierzyłam naszej wypożyczalni na słowo, że będzie to na wyposażeniu? Papieru toaletowego do toalety chemicznej (rozpuszczalnego) oraz niebieskiego i różowego płynu do tejże toalety. Znalazłam potem w kamperze kostki do toalety, ale byłam już zbyt mocno teoretycznie przywiązana do idei płynów, żeby się tak z punktu nawrócić na inną chemię.🙂
Bardzo dobrze pamiętam, że obiecano nam również ekspres do kawy z kapsułkami. Niestety nie było go. Na szczęście wszystkie te braki udało się uzupełnić. Również wyposażenie kuchni wzbogaciłam o rzeczy moim zdaniem niezbędne, na przykład pokrywki do garnków, otwieracz do puszek, nożyczki, łopatkę itd.
Z ostatnich spraw organizacyjnych- okazało się, że nie działa nam dobrze markiza. Można było ją rozłożyć, ale już złożenie pozostawało kwestią opracowania sposobu i zaangażowania trzech osób, zawsze z duszą na ramieniu, czy nastąpi finalny "klik", zamykający przedsięwzięcie, czy nie. Jazdy z otwartą markizą nie chciałabym przeżywać!
Na szczęście sposób sprawdził się za każdym razem.
-------------------------------------------------
* Woda szara, to po prostu mydliny, nie mylić zawartością toalety chemicznej🤪
No dobrze, kończę już z tymi szczegółami technicznymi :)

Komentarze
Prześlij komentarz