Dokąd jedziemy?


Zanim wybuchła pandemia, planowaliśmy wyjazd do Finlandii. Po skalkulowaniu kosztów na ilość osób (początkowo mieliśmy jechać we czwórkę) okazało się, że wypożyczenie kampera, chociaż hmm...nietanie, jest jednak tańsze, niż jakakolwiek inna opcja.
 
Osobiście kwiknęłam sobie w duchu z radości, bo zawsze marzyłam o podróży kamperem.
Potem musieliśmy kilka razy te plany weryfikować. Pewne było tylko jedno, że  jedziemy, kierunek się zmieniał wraz z rozwojem sytuacji epidemicznej na świecie.


Jeszcze w momencie odbioru kampera z wypożyczalni twierdziliśmy, że chcemy objechać po prostu ścianę wschodnią Polski...Zdanie zmieniliśmy od razu po zapakowaniu się. Szkoda marnować taki potencjał na użeranie się z polską infrastrukturą, zwłaszcza w przypadku świeżaków...o przepraszam, nowicjuszy.


Ruszyliśmy zatem w nieznane do Niemiec😎.
Nie wybralibyśmy tego kraju, gdyby nie okoliczności, kojarzył się nam wyłącznie tranzytowo. I zrobilibyśmy wielki błąd, bo ma wiele do zaoferowania, a przy okazji jest rajem dla caravaningu!

Mnie urzekły najbardziej małe miasteczka, pełne uroczych ogródków i krętych uliczek. Mąż zachwycał się dużymi miastami z ich architekturą. Syn odpoczywał najbardziej w NaturParkach pełnych dzikiej przyrody.
 
Na każdy kemping zjeżdżaliśmy bez rezerwacji i tylko raz odmówiono nam przyjęcia. Infrastruktura na kempingach jest rewelacyjna (stanowiska do mycia naczyń, z ciepłą wodą, prysznice, pralki, suszarki, punkty serwisu toalet chemicznych i zlewania wody szarej, prąd i czysta woda, często zdatna do picia...i co tam jeszcze można sobie wymarzyć).

Zachwycił mnie też tzw."serwis chlebowy". Można było zamówić na rano świeże pieczywo i przed śniadaniem odebrać w recepcji. Genialne!
A zatem drodzy sąsiedzi- daję Wam 100/100 punktów i dzięki!👍
Tschüss!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień dziesiąty- Lubeka, wyspa Poel

Dzień dziewiąty- Hamburg

Skąd taki tytuł i o co w tym chodzi?