Dzień dwunasty: Rostock, Neuhaus
W nocy znowu dość mocno pada. Ale lato nam się trafiło!
Po śniadaniu ruszamy na kolejną miejscówkę nad morzem już w kierunku Polski, po drodze planujemy zwiedzić Rostock. Niestety, kiedy dojeżdżamy, boli mnie znowu noga i decyduję się zostać w kamperze. Chłopcy spacerują około dwóch godzin, czego zupełnie nie rejestruję, bo choć miałam zamiar sobie poczytać- od razu zasnęłam i to bardzo mocno. Widocznie tego potrzebowałam.
![]() |
| Rostock |
Po południu dojeżdżamy do kempingu w Neuhaus. Wygląda niepozornie, ale okazuje się de lux (i ceny też!). Blisko morza, piękne zaplecze, sanitariaty, prysznice, wszystko elektroniczne. Jest nawet ekologiczna zmywarka do naczyń, którą w pierwszej chwili bierzemy za suszarkę, ponieważ nie używa się w niej detergentów i program trwa 5-8 minut. Tak, czy inaczej zapakowałam tam umyte już naczynia, mimo to efekt końcowy był naprawdę super i widziałam różnicę. 😊
Była tu również kamperowa ciekawostka, którą widziałam pierwszy raz: automatyczna myjnia do toalet chemicznych. Maszyna zabiera kasetę, opróżnia, płucze i oddaje czystą. Mieliśmy jednak trochę wątpliwości, jak do końca działa (oczywiście instrukcja wyłącznie po niemiecku) i jaki jest nasz typ kasety. A jeśli by coś się zacięło i nie oddałaby nam pojemnika? :) Nie zdecydowaliśmy się, choć była to kusząca opcja.
Właściciel bardzo miły i pomocny, chociaż wyłącznie niemieckojęzyczny. Upchnął nas trochę na siłę, ponieważ nie mieliśmy rezerwacji, pierwszy raz widzieliśmy takie obłożenie na kempingu, ale też warunki i lokalizacja w pełni to tłumaczyły.
![]() |
| plaża w Neuhaus |
![]() |
| Nocny spacer |
Nie załapujemy się już na naleśniki francuskie, na które mieliśmy ochotę, budkę zamknięto o 17 na cztery spusty. Cóż, zrobiliśmy wieczorem grilla, nakarmiliśmy ciekawskiego wróbelka i poszliśmy jeszcze raz na nocny spacer na plażę. Jak pięknie!




Komentarze
Prześlij komentarz